-->
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włóczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włóczka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 kwietnia 2012

Kamizelka z głowy!

I to dosłownie :) Bo zarówno z głowy robiona jak i wreszcie skończona i mam ją z głowy :)
Na zdjęciach jeszcze przed doszyciem guzików, bo te doszyłam już będąc w pracy, a Pani odebrała ją w chwilę potem.
Tu się suszy, ale już coś widać:



 I małe zbliżenie na wzór:


Tu pliska przy dekolcie, osobiście uważam, że ładnie mi wyszła, widać zakręt ;)


I drugie, z czego jestem dumna - pacha. Nie odstaje, ładnie przylega. Tu również w miarę najwierniejszy kolor, głęboki, czekoladowy.


Wyszło mi jakieś 25 dkg włóczki, na drutach 4,5mm, włóczka to mieszanka wełny z czymś. Nie wiem, dostałam bez metki. Szczerze mówiąc, dość kiepska, supły co kawałek, mocniej szarpnąć i się rwie i sznurkowata nieco. Ale cóż, takie zamówienie, to ja nie dyskutuję.
A teraz idę do pracy :)
Pozdrawiam wszystkich, A.

wtorek, 20 marca 2012

Prezentów ciąg dalszy?

Dostałam prezent:










Z tej fioletowej na zdjęciu nr 5 będą skarpetki :) 40 dkg Anitexu, starej włóczki pięcioskładnikowej. Bombowej! Pewnie z półtorej kilo wełenek różnego rodzaju, trochę akryli i dwa odcienie bawełnianej włoskiej tasiemki :)
W zamian za to ma powstać kamizelka. Już się dzieje!

No i skończyłam prezent dla ciotki, nazwałam tę chustę Lady Parrot:








Wymyśliłam sobie, że ma być prosta, bo włóczka jest bardzo kolorowa. Nie miałam ją jak rozłożyć, żeby było ładnie widać, więc pokazuję co mam. Ten wieloryb na końcu to ja ;)
  • Dane techniczne:
włóczka: YarnArt Magic Angora
zużycie: 10 dkg
druty: 4,5mm na żyłce
wzór: totalna improwizacja! Zakończyłam listwą z kilku rzędów ściegu francuskiego, nie chciałam ząbków ani nic, bo ciotka jest chora i nie dałaby sobie rady z blokowaniem, upinaniem itp. Chusta jest lekka, ciepła i miła w dotyku i o to chodziło! W niedzielę pojedzie do nowego domu.

A na śniadanie były dziś pancakes! Robiliście kiedyś? Ja robiłam drugi raz, wyszły pyszne! Jak chcecie, to Wam powiem, jak :)
Pozdrawiam wszystkich zaglądających i obserwujących, ściskam serdecznie :)
Dziękuję, że mnie odwiedzacie!
A.

środa, 7 marca 2012

ja to jestem...

...oferma normalnie...
chciałam się dołączyć do akcji zaklinania wiosny - jak na złość nie mam resztek! wszystko przerobione na sweterki i inne duperelki dla Barbie'owych strojniś. Zrobiłam komin do kompletu do tej Poppy, został mi tyci-tyciuni kłębuszek włoczki. Szary kwiatek? Czemu nie?? Za mało.... Ugrzęzłam w kominie z boucle, Pani go oddała, bo jednak za szeroki. Szkoda, że stwierdziła to po wciągnięciu nitek i wypraniu dzianinki. A pytałam przecież! No to prułam. Klnęłam. Płakałam. I prułam. Sprułam! Przerabiam na szalik. Sweter Młodej leży i kwiczy. Zima się skończy a on nie. Na szczęście kominek do Poppy nieco mnie na duchu podniósł. Uwaga! Tylko dla widzów o mocnych nerwach! Odcinek z cyklu: "W poszukiwaniu najlepszego ujęcia"!





Na koniec, by dodać dramaturgii, zmieniłam tło :D
  • Dane techniczne:
włóczka: Padisah Himalaya
druty: 6mm na żyłce
zużycie: motek i reszta, co została z poppy.

Ci, co czasem do mnie zaglądają, zauważą pewnie, że znowu (!) zmieniłam podpis na zdjęciach. I pewnie zmienię go jeszcze z pińcet razy :D Ten stempelek zrobiłam dzięki temu poradnikowi Truskaveczki - dziękuję stokrotnie! Jeszcze mi czcionka nie leży, ale się zobaczy, co wymyślę.

A wracając do zaklinania wiosny - uparłam się. Ja cię zaklnę! Więc wstawiam kwiatka, o:



Sklepowy hiacyncik pachnie w całym domu, może wiosnę zwabi zapachem?...
I teraz clou mego przydługiego posta: wczoraj byłam z szefem mym na zakupach w ... hurtowni pasmanteryjnej! I zgadnijcie, co kupiłam? Włóczkę! Ha! Całe pół kilo! Mniej się nie da ;) Prześliczna, mięciutka, czerwona Yarn Art Jeans.

zdjęcie ze strony www.yarnaholic.net


Nie mogłam się powstrzymać, złapałam w pracy za szydłeko i... TADAAAM!




I ja też mam własnego kwiatka :) A włóczka jest wspaniała, miękka, gładka, dobrze się z niej robi. Będzie miała Córcia kieckę na lato :)
Kończę na dzisiaj, życzę Wam spokojnego wieczoru i pozdrawiam wszystkich moich zaglądaczy! Wielka buźka, Kochani!
A.

wtorek, 31 stycznia 2012

Ziiimnooo!

Potworne zimno!
Jak rano szłam z Młodą do przedszkola, to termometr pokazywał -12. Chyba zwariował!
Opatulamy się jak dwa niedźwiadki polarne i jakoś człapiemy :) Dobrze, że do przedszkola całe 6 minut drogi spacerkiem. Choć przy takim mrozie spacerek odpada, raczej szybki marsz :D

W związku z w/w temperaturą i tym, że w pracy mam lodownię, postanowiłam życie sobie nieco ułatwić i nabyłam dwie pary drutów bambusowych. Przynajmniej nie będą przymarzać mi do palców ;) Okazja do wypróbowania nadarzyła się niejako od razu, bo klientka moja zachwyciła się Ginkgo, zachorowała z miejsca i sobie taką zażyczyła. Kupiłyśmy więc włóczkę, Angorę RAM w kolorze popiołu i nadziałam ją na druty. Przy okazji zadeptuję w sobie wyrzuty sumienia spowodowane Luną, bo Luna leży i czeka, aż spojrzę na nią łaskawszym okiem. Jak skończę Ginkgo, to się za nią wezmę.

Na zdjęciach Angora i moje druty, proste w rozmiarze 4mm i na żyłce, rozmiar 6mm. I kawałek Ginkgo, oczywiście :)






 



Tak, wiem, mam fioła na punkcie zdjęć :P


Za oknem świeci mi słonko, dając złudne poczucie ciepła, niestety, zaraz się schowa, więc i ja idę schować swoją pościel z balkonu, zanim całkiem zamarznie :D
Dużo ciepła Wam życzę i pozdrawiam, A.

sobota, 28 stycznia 2012

Bąbelek

Znalazłam kłębek włóczki. Taki bąbelek. Wpadł mi w ręce przy poszukiwaniach pewnej kanwy, zapomniałam o nim na śmierć!



I nie wiem, co z niego zrobić. Składu, nazwy ani producenta nie znam, zakupiłam toto w zeszłym roku w ciuchlandzie, za jakieś śmieszne grosze. Kolor ma ładny, jasnokremowy, z granatowymi i czerwonymi maźnięciami. Faktura też milutka, puchata :) i jest 10 dkg. Ważyłam :)
Zdjęcia fatalne - wybaczcie, ale aura nie pozwala na ładniejsze i jaśniejsze. Macie pomysł?

Córkę mam, taką prawie siedmioletnią, może czapkę? Szalik? Komin? Kolegę dla Tadeusza??

Help!








Luna Moth się dalej dzieje, nerwy mi zżera :) Mam nadzieję, że do ciotczynych urodzin zdążę. Nie znoszę pruć ażurów, zawsze jakieś oczko zgubię i cały wzór trafia. I mnie też. I w ogóle mam masę pomysłów i planów, tylko czasu nie staje. Zakupiłam ostatnio 5 motków Merino Tweed Yarn Art w kolorze czerwonym, z przeznaczeniem na sweter dla Młodej. Wcześniej zakupiłam 4 motki Kartopu Basak, 2 fioletowe i 2 lilaróż, również na sweter dla wyżej wymienionej, pasiasty. I tak leżą i łypią na mnie z szafy z wyrzutem. I jeszcze jeden motek malinowej Panco Rozetti, na poppy, którą też chcę mieć, ale nie mam weny, chusty mnie pochłonęły. A na dodatek, żeby było zabawniej, zrobił się straszny mróz. Najwięcej dziergam będąc w pracy, a przy mrozie u mnie też jest lodowato. Wczoraj nie mogłam drutów w rękach utrzymać i Luna nie posunęła się ani o rządek. Dziś miałam wolne, więc w domu trochę podłubałam, ale też niezbyt wiele. Zaraz się łapię za druty, bo mnie sumienie szarpie :)
Spokojnego wieczoru Wam życzę :)

Pozdrawiam, A.